Psy i gołębie razem na wojnie! Niesamowita historia z jastrzębiami w tle. A jak psy wysadzały czołgi?

 Psy i gołębie razem na wojnie! Niesamowita historia z jastrzębiami w tle. A jak psy wysadzały czołgi?

Nie tylko konie, ale także gołębie pocztowe były w II Rzeczpospolitej objęte prawnie możliwością zaboru i rekrutacji na potrzeby wojska na wypadek wojny! Tyle, że gołąb doleci do swojego matecznika zawsze, bo zawsze wraca do domu, a do punktu np. ostrzeliwanego okopu musi zanieść go pies.

Takie psy szkolone w tym celu, objuczone specjalnymi klatkami dla gołębi w służbie wojskowej tresowane były m.in. w jednostce w twierdzy Modlin i miały swoje specjalne wojskowe psie numerki – identyfikatory.

Jeśli pies dostarczył gołębia do celu, a po włożeniu mu meldunku gołąb wracał do sztabu, to na jego przeszkodzie mógł stanąć jeszcze specjalnie do tego zadania wyszkolony jastrząb.

–  W przypadku ataku gazem bojowym gołębie przechowywano w specjalnych klatkach wyposażonych w system pochłaniaczy. Co do przenoszenia gołębi przez psy miało to na celu nie narażanie życia żołnierzy przy przenoszeniu gołębi między okopami w trakcie nieprzyjacielskiego ostrzału

– mówił w rozmowie z Robertem Wyrostkiewiczem dla portalu Fronda.pl Tomasz Fink.

– W czasie II Wojny Światowej psy wykorzystywano do wykrywania min, przenoszenia meldunków, pilnowania posterunków, odnajdywania rannych na polu bitwy (niejednokrotnie zasypanych ziemią po wybuchu ładunku)

– czytamy na lisak.net.pl w artykule Agnieszki Lisak.

Na polu walki najbardziej cenione były: owczarki niemieckie i belgijskie, dobermany, collie, syberian husky, malamuty i psy eskimoskie. Amerykańska armia zaczęła szkolić psy już w 1935 roku. Ulubioną rasą Marines były dobermany, które w wojsku przechodziły specjalny trening.

– Rosjanie wykorzystywali psy jako żywe miny. Na początku tresowali je tak, by myślały że pod czołgiem można znaleźć jedzenie. Gdy tresura dobiegła końca, wygłodniałym zwierzętom zakładano na plecy ładunek wybuchowy i wypuszczano w kierunku niemieckich tanków. Ocieranie ładunku o dół podłogi doprowadzało do wybuchu. Okrutna metoda nie okazała się do końca skuteczna. Niemcy nauczyli się zabijać psy, innym razem zwabiali je do siebie jedzeniem

– dodała Lisak.

O tym, że psy pełniły tez warty i stróżowały nawet nie trzeba wspominać.

Redakcja NaPsiTemat.pl

 

 

 

 

Zobacz także